wtorek, 24 stycznia 2012

Rozdział 4.


***
Po rozmowie z dziewczynami zastanawiałam się w co się ubrać na spotkanie z chłopakami. Nie chciałam wyglądać bardzo elegancko. Przekopałam całą szafę. W końcu zdecydowałam się na granatowe rurki, luźny biały T-shirt z dużymi czerwonymi ustami oraz conversy. Spojrzałam na zegarek, była 16.30. Poszłam zawiadomić mamę, że wychodzę wieczorem do sąsiadów.
Teraz przesiaduje w łazience. Włożyłam, wybrany wcześniej zestaw. Zrobiłam delikatny makijaż, lekko podkręciłam włosy.. wyszły idealne 'fale'. Zadowolona z wyglądu przeszłam do pokoju, zerknęłam na telefon kilkadziesiąt wiadomości od dziewczyn, mogłam się tego spodziewać. Leżałam na łóżku i zaczęłam je czytać
- przepraszam, ale drzwi były otwarte.. - tylko nie to.. to był głos Zayana
Odwróciłam głowę w stronę wejścia... Stał nad moim łóżkiem. Idealny, boski, przystojny facet.. ach.
- Em.. nic się nie stało.  Hey. - powiedziałam po chwili. Wstałam.. i wylądowałam na przeciwko Niego. Przybliżył się. popatrzył mi głęboko w oczy. Zamarłam myślałam.. że coś się zaraz wydarzy. Nachylił sie i powiedział mi do ucha..
- Ślicznie wyglądasz.
Spodziewałam się czegoś innego.. ale to mi wystarczyło. Dlaczego on taki jest?! Za każdym razem gdy go widzę nie mogę się skupić, nie mogę się poruszyć.. nic nie mogę.! Kaśka opanuj się .
- Dziękuje. Chyba powinniśmy już iść?
- A tak, tak. Chłopcy czekają. - uśmiechną się

Przez drogę nie rozmawialiśmy. Lubie ciszę, ale teraz była niezręczna. Weszliśmy do ich domu. Był przepiękny.  Reszta zespołu nie zauważyła, że weszliśmy. Niall robił coś w kuchni, Liam pomagał mu. Harry i Lou wygłupiali się w salonie. Loczek leżał na sofie.. i krztusił się ze śmiechu, a na nim siedział Lou i udawał kowboja. Wymachując niewidocznym lassem. Nie wytrzymałam, i wybuchłam śmiechem, dołączył się do mnie Zayan, a zaraz później Niall oraz Liam. Odwrócili się w naszą stronę . Lou szybo zszedł z Harrego, zaczerwienił się i popatrzył na Loczka, ten mimo publiczności, nie mógł się przestać śmiać.
- Część- przywitał się Lou.
- Tak.. witamy w naszych skromnych progach - wybełkotał przez śmiech Harry
Niall i Liam pomachali w naszą stronę zza blatu kuchennego.
- hey - odpowiedziałam wszystkim.
Podeszli do nas.
-to tak.. Nialla już znasz. A to jest Harry, Lou i Liam. a to jest Kate, wskazał na mnie.
- Dosyć tych czułości, chodźcie do stołu, zrobiłem spaghetti. - powiedział Niall
- a ja pomagałem - dopowiedział Liam
- na pewno będzie pyszne. - zapewniłam
- oczywista, oczywistość - zaśmiał się Niall
Zasiedliśmy do stołu, jedzonko było naprawdę genialne. Lou i Liam poprosili nawet o dokładkę. Po wpałaszowaniu wszystkiego przeszliśmy do salonu.
- to co chcesz robić.? - zapytał Zayan
- Czekam na wasze propozycję - odpowiedziałam.
- A więc Karaoke -powiedział Harry
- Albo filmy -zaproponował Niall
- może kalambury? - zapytał Lou.
- taak.!- krzyknął jak dziecko Liam.
- ja się zgadzam. - uśmiechnęłam się
- mi też odpowiada. - Zayan
- to my też - odpowiedział Harry .
- to tak, gramy drużynowo, czy każdy po kolei? - zapytał Lou
- Oj wszyscy zgadujemy, a ty pokazujesz.. tobie to dobrze wychodzi- powiedział Loczek
- no dobrzee - westchną Lou, po czym uśmiechną się do swojej myśli, chyba już miał jakiś pomysł.
- No to my siadamy na kanapie a ty dajesz. - powiedział Zayan.
Siadłam pierwsza obok mnie Zayan, z drugiej strony Niall, a na podłodze rozłożył się Liam. Harry usiadł w fotelu. Uśmiechnął się. Naprawdę słodkie miał te dołeczki.
- Zgadujcie.! - krzyknął Lou.
Stanął wyprostowany, uniósł ręce nad głowę i nie ruszał się.
- Baletnica?- odpowiedział pytająco Niall.
- nie- odparł Lou
- Słup? - zapytał Harry
- niee.!
- Marchewka?- Zayan
- nie. ale to będzie dobry pomysł na przyszłość. - uśmiechnął się.
- coś Ty wymyślił?!.. może jakaś podpowiedź?, bo coś czuje, że będziesz tak wiecznie stał.- Liam
- hymm.. może być plastikowa i szklana
- nie ma jak podpowiedz, niee? - powiedział z sarkazmem Zayan.
- Butelka.. - zapytałam
- no, w końcu, oczywiście, że butelka. - zaśmiał się Lou
Reszta, patrzyła na mnie i Lou jak wryta.
- Przecież to nie przypomina butelki - powiedział Niall
- Jak to zgadłaś?- zapytał Zayan
- Kobieca intuicja- zaśmiałam się.
- Wow.. to było trudne Lou, teraz coś prostszego - powiedział Liam
- hymm postaram się.. zgadujcie.!
Wziął swój telefon, szukał chyba jakiejś piosenki, podszedł do mnie i pociągnął mnie za rękę.. zdziwiłam się. Reszta się gapiła. Powiedział mi coś na ucho. Pokiwałam ze zrozumieniem. Stanęłam z przodu, on za mną Puścił muzykę, ja wzniosłam rękę, i udawałam,  że patrze w dal, On też tak zrobił
-oczywiste, że Titanic. - powiedział Zayan
Zaczęliśmy się śmiać...
- Loczek, może teraz Ty?! - zapytał się Lou.
- Och, niech ci będzie.
W salonie była kremowa kolumna, podszedł do niej, puścił jakąś piosenka klubową.. i zaczął tańczyć
- tancerka w klubie Go Go - powiedziałam
- dokładnie. - odpowiedział Hazza, lecz nie miał zamiaru przestać tańczyć, podszedł do niego Lou.. i zaczęli się obmacywać, tańcząc przy tym.. DEBILE! Pogłośnili muzykę i zaczęliśmy wszyscy tańczyć, wygłupiając się przy tym.. staliśmy w kółku, na środek wszedł Zayan, tańczył genialnie. Później już rozproszyliśmy się po całym salonie. Zayan zmienił piosenkę na I Will Always Love You. (Writney Huston.) Zastanowiłam się dlaczego Harry miał na telefonie taki stary kawałek, ale cóż ta piosenka ta piosenka jest..cudowna.
Podszedł do mnie Zayn.
- Mogę poprosić Panią do tańca? - zapytał, słodko się przy tym uśmiechając.
- Z przyjemnością- tez się uśmiechnęłam
Zerknęłam na bok, na kanapie stał Lou, udając, że śpiewa, Liam robił za chórek. Harry i Naill tańczyli ze sobą, grając zakochanych.. Bardzo ich polubiłam, wszystkich.
Zaczęliśmy tańczyć z Zayanem. Ojj.. wiem słodkie. Na początku tańczyliśmy tak sztywniej.. trochę się głupio czułam. Zayan trzymał ręce na mojej talii, przyciągnął mnie bliżej do swojego ciała.. chyba trochę drżał i ja chyba też. ;D Czułam na nas wzrok chłopaków, ale nie przeszkadzało mi to.  Położyłam Głowę na ramieniu Zayana. Było mi dobrze. Nagle zadzwonił Mój telefon, odsunęłam się od mojego partnera
-Przepraszam.. ale
-Jasnie, odbierz... skończymy jeszcze - uśmiechnął się i podszedł do Lou.

-Słucham? - na wyświetlaczu zobaczyłam, że to  moja mama..
-Dzwonił twój ojciec.. - załamał się jej głos i się rozpłakał.
Nie odpowiedziałam nic.. stałam jak wryta. Opuściłam dłoń z telefonem. Jak to dzwonił ojciec?! Dlaczego?!
Ostatnim razem widziałam go gdy miałam 5 lat.. Co on chce?! Nigdy nie przebaczę mu, że odszedł.!

-Czy coś się stało? - u mojego boku stał już Zayan z zatroskaną miną.
Nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa.
- Kate?! - lekko mną wstrząsnął, a ja dalej nic nie mówiłam. Chciałam, ale nie mogła..
Spojrzał na chłopaków. Podeszli do mnie wszyscy.
- Kate, proszę powiedz coś..- błagał Zayan, widziałam, w jego oczach zmartwienie.
Po moim policzku, poleciała łza.. chłopcy nie wiedzieli co zrobić, Zayan podszedł bliżej,
- Kate.. naprawdę się martwię.. - wytarł łzę
Zaczęłam ryczeć.. popatrzyłam. na nich..
- przepraszam -powiedziałam tylko tyle i wybiegłam z płaczem
-Kate?! - krzyknął Zayan, ale nie byłam w stanie z nim rozmawiać. Kiedyś mu to wyjaśnię, jeżeli kiedykolwiek będzie chciał ze mną jeszcze rozmawiać. Wiem, zachowuje się głupio alee.. nie mam siły..

***














4 komentarze:

  1. ja teeeżżżżżżżżż ♥ <333 ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny, ale chyba chciałas napisać Zayn a nie Zayan. :p

    OdpowiedzUsuń